W ostat­nim cza­sie na jed­nym z forów zwią­za­nych z social media wywią­zała się dys­ku­sja doty­cząca plat­formy ReachBlo­ger.pl – sądzę, że jest to sku­tek zbli­ża­ją­cego się ter­minu startu pro­jektu Chciał­bym tym wpi­sem roz­wiać wszel­kie wąt­pli­wo­ści, które się poja­wiają, jeżeli jed­nak uznasz, że masz jesz­cze jakieś pyta­nia to śmiało, pisz do mnie!

 

Naj­waż­niej­szą kwe­stią do omó­wie­nia, jak wnio­skuję z Waszych wypo­wie­dzi, są zasady, na jakich plat­forma ma dzia­łać. Zacznę, zatem od początku. Plat­forma ma za zada­nie sku­piać w jed­nym miej­scu blo­ge­rów i klien­tów chęt­nych do nawią­za­nia współ­pracy. Pod­kre­ślam – nikt nie narzuca obo­wiązku uczest­nic­twa (takie pyta­nie rów­nież padło), udział w ReachBlo­ger.pl jest DOBROWOLNY. Mamy, więc blo­gera i klienta, któ­rzy odpo­wied­nio pro­po­nują ofertę i zle­ce­nie. Każda ze stron okre­śla swoje warunki współ­pracy i czeka, aż druga strona zgłosi swoje zain­te­re­so­wa­nie. Co ważne (bar­dzo ważne) to nie koniec Two­jej aktyw­no­ści na plat­for­mie. Teraz po doda­niu oferty/zle­ce­nia, (czyli kwe­stia doty­czy blo­gera i klienta) możesz roz­po­cząć aktywne poszu­ki­wa­nie odpo­wia­da­ją­cych Tobie zle­ce­ń/o­fert. I to Moi Dro­dzy jest zasad­ni­cza róż­nica z fir­mami kon­ku­ren­cyj­nymi funk­cjo­nu­ją­cymi na rynku. Pozwolę sobie na zobra­zo­wa­nie danego pro­cesu takim oto przy­kła­dem: jestem blo­gerem, dosta­łem sześć pro­po­zy­cji zle­ce­nia od poten­cjal­nych klien­tów, jed­nak żadne mi nie odpo­wiada i co teraz? Zagry­zam zęby i decy­duje się na mniej­sze zło, czyli na naj­lep­szą z naj­gor­szych ofert? NIE! Nie decy­duję się w ogóle. Cze­kam dalej na inne pro­po­zy­cje albo… uwa­ga… szu­kam zle­ceń w kata­logu. Nagle moim oczom uka­zuje się pro­po­zy­cja ide­alna. Co robię? Zgła­szam do niej swoją ofertę i cze­kam na akcep­ta­cję przez klienta. Następ­nym kro­kiem jest uzgod­nie­nie warun­ków współ­pracy i dzia­ła­nie Jak widzi­cie nic nie jest narzu­cane, a warunki uzgad­nia­cie sami.

 

Czę­sto w Waszych wypo­wie­dziach poja­wiała się kwe­stia wyna­gro­dze­nia dla blo­gera. Miska ryżu za wpis rekla­mowy ozna­cza, że się tanio sprze­da­łeś blo­gerze – tak mówią. A co jeśli blo­ger lubi ryż i bar­dzo podoba mu się taka forma roz­li­cze­nia? Pod­kre­ślam jesz­cze raz (na pewno nie ostatni) formę współ­pracy i spo­sób roz­li­cze­nia okre­ślają strony umowy, czyli blo­ger i klient. Moim zada­niem jest nad­zo­ro­wa­nie prze­biegu Waszej współ­pracy, czyli dba­nie o uczci­wość zawie­ra­nych trans­ak­cji. Bacz­nym okiem spraw­dzam, czy wszystko prze­biega zgod­nie z Waszymi usta­le­niami i czy nie docho­dzi do nad­użyć ani z jed­nej ani z dru­giej strony. Zatem nie ma mowy o nie­wy­wią­za­niu się z umowy przez blo­gera, jak i klienta.

 

Pozo­staje do omó­wie­nia kwe­stia deli­katna, którą rów­nież poru­szy­li­ście w ramach dys­ku­sji: etyka blo­gera. Publi­ku­jąc wpis rekla­mowy na swo­jej stro­nie, blo­ger nie ma obo­wiązku wsta­wia­nia komu­ni­katu w stylu „Wpis zawiera loko­wa­nie pro­duk­tów”. Blo­gerzy, z któ­rymi mia­łem przy­jem­ność wymie­nić poglądy odno­śnie tego tematu, wspo­mi­nają, że można zazna­czyć wpis spon­so­ro­wany w bar­dziej sub­telny spo­sób. Jed­nak to, w jaki spo­sób blo­ger infor­muje, bądź nie o pod­ję­tej współ­pracy z firmą X jest jego indy­wi­du­al­nym wybo­rem.

 

Ostat­nia sprawa, czyli start plat­formy. Zostało kilka kwe­stii tech­nicz­nych, jak to się mówi: strona musi być dopiesz­czona, żeby dobrze Wam słu­żyła i ruszamy. Zatem cze­kaj­cie na maila ode mnie z infor­ma­cją o star­cie plat­formy. Tym, któ­rzy jesz­cze się zasta­na­wiają, radzę nie zwle­kać i się zapi­sy­wać.